4 sierpnia 2017

Laurelin Paige "Ostatni pocałunek"

„A ja udawałam, że jego pocałunek może spełnić wszystkie te rojenia. Że nas połączy i przypieczętuje nasz związek, że wszystko się zmieni i zostanie wybaczone. Że ten pocałunek nigdy nie zgaśnie. Że będzie trwał wiecznie. Że nie jest tym, czym w rzeczywistości był – ostatnim pocałunkiem.”
Kiedy pierwszy raz czytałam książkę Laurelin Paige byłam oszołomiona jej twórczością. Każda jej wydana książka zaskakiwała mnie treścią, ale kiedy ostatnio czytałam „Pierwszy dotyk” myślałam, że już nic więcej lepszego autorka nie wymyśli. Myliłam się. Jeśli chcecie wiedzieć coś więcej zapraszam na recenzję.

W pierwszej części Emily dostaje od swojej przyjaciółki wiadomość prosząc o pomoc. Kobieta nie zważając na nic wynajmuje detektywa i sama postanawia też szukać Amber. Postanawia zbliżyć się do ostatniego faceta Amber Reeva Sallisa. Mężczyzna jest pełen tajemnic i mroczny. Podoba się to, Emily ale wie, że to tylko dla poszukiwań przyjaciółki. Z czasem dostaje znajduje akt zgonu i dochodzi do wniosku, że jej przyjaciółka nie żyje, ale ona może pozwolić sobie na uczucia. Tylko, że w tym momencie pojawia się druga część książki a tu okazuje się ze Amber jednak żyje i chce wrócić do ukochanego. Emily uważa, że to Amber była pierwsza i to ona ma pierwszeństwo i że nigdy nie będzie wchodzić jej w drogę. Na każdym kroku Emily dziwnie ulega Amber a ona wykorzystuje to i nie daje jej o tym zapomnieć. Lecz każda z nich nie pomyśli o tym, co czuje Sallis. Do czego może posunąć się zraniona i odrzucona kobieta? Co w tym wszystkim ma wspólnego grecka mafia? Na te i wiele innych pytań możecie znaleźć w książce.
„Nadal jednak wzbudzał we mnie pewien lęk, głównie dlatego, że był tak nieprzewidywalny. Potrafi być podły, co jednocześnie w jakiś sposób czyniło go urzekającym.”
„Ostatni pocałunek” jest to kontynuacja powieści „Pierwszy dotyk” a książki te stanowią całość przedstawionej historii przedstawionej przez pisarkę. Od razu mam powiem, że jeśli nie czytaliście pierwszej części cyklu „First and Last” to musicie to nadrobić, bo nie zrozumiecie fabuły książki.
Laurelin Paige od samego początku wiedziała, co chce nam zrobić pisząc tę książkę. Powiem wam tak ta książka pochłonęła mnie bez reszty a po przeczytaniu długo nie mogłam się pozbierać. Intrygantka, która pojawia się w drugiej części nie pozwoli, aby ta historia skończyła się tak jak byśmy tego chcieli. Wszystko to, co przeczytamy pozwoli nam na szybsze bicie serca. Scen erotycznych może i było trochę mniej w tej części, ale główni bohaterowie, kiedy już się spotykali sam na sam to wtedy naprawdę się działo. Iskry namiętności i pożądanie to tylko część tego, co tu znajdziecie.
"Moja miłość do niego była lekka jak piórko, jak promyk światła, a ja czułam się tak, jakbym opadała coraz niżej i niżej- łagodnie i bez końca."

Autorka powieści zostawiła nam pewien niedosyt po pierwszej część, ale moim zdaniem z miłą chęcią przeczytałabym dalsze losy Emily i Reeva a także jego greckiej rodziny. Ta książka jest chyba najlepszą książka, jaką do tej pory napisała pisarka. Powieść, która porusza emocje i zmysły a bohaterowie intrygują, denerwują, popełniają błędy. Książkę polecam wszystkim wielbicielom pióra autorki, ale i także wielbicielom romansów. 

TYTUŁ: Ostatni pocałunek
AUTOR: Laurelin Paige
WYDAWNICTWO: Kobiece
Cykl: First and Last (tom 2)
DATA WYDANIA:  21 lipca 2017
MOJA OCENA: 9/10

Za możliwość przeczytania książki dziękuje



3 komentarze:

  1. Ostatnio obejrzałam bardzo niepochlebną opinie o pierwszej części, więc nie wiem, czy chcę się w to pakować...

    OdpowiedzUsuń
  2. Rzeczywiście autorka z wielkim niedosytem skończyła pierwszą część. W takim momencie, że chcę się dalej poznać losy bohaterów, a tu trzeba czekać. Fajnie, że ksiązka trzyma poziom, także z chęcią przeczytam i tę część :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Historia może wciągnąć. Ważne też jaki autorka ma styl i jak ją napisała.

    OdpowiedzUsuń

Jeśli odwiedzasz bloga i czytasz posty to pozostaw po sobie ślad w postaci komentarza. Będzie mi bardzo miło bo wtedy wiem, że moje starania nie poszły na marne.
Miłego czytania.
Beata