17 sierpnia 2016

K. Bromberg "SWEET ACHE. Krew gęstsza od wody"


Dotychczas sądziłem, że dotrzymując obietnic, które wymusił na mnie ojciec, staje się silniejszy. Niespodziewanie jednak uświadomiłem sobie, że czasem prawdziwa siła polega na tym, by umieć dać sobie z czymś spokój. Słowa Vince'a tylko to potwierdzają. Problem polega na tym, że trzymałem się niewłaściwej osoby, a tej właściwej pozwoliłem odejść. 


 Czytając trylogie Driven nie mogłam się nie oprzeć pokusie nie przeczytania kolejnych części. K. Bromberg tak zawładnęła moim światem, iż nie wyobrażam sobie już zimowych wieczorów bez jej książek gdzie rozpalą mnie. Powieść opisuje o grze uczuć i emocji zawładną twoim światem, że nie przejdziesz obok tych książek obojętnie.

 Rylee i Colton właśnie przeżywają swoje szczęśliwe chwile w tym czasie Quinlan Westin i Hawkin Play rozpoczynają swój gorący romans. Hawkin gorący seksowny muzyk zespołu „Bent” po raz kolejny bierze na siebie odpowiedzialność za czyny brata Huntera. Młodszy brat bliźniak wykorzystuje naiwność i dobroduszność starszego brata i prosi go, aby wziął na siebie całą winę. Przypominając sobie przeszłość i złożoną obietnicę tuż przed śmiercią ojca. Chłopak nie myśląc długo bierze na siebie zarzuty, lecz tym razem może grozić mu więzienie.

 Hawkin mając przy boku najlepszych przyjaciół Vinca i Bena, który jeden z nich jest prawnikiem. Ben podpowiada muzykowi, aby uzyskać przychylność sędziego musi zgodzić się na wykładanie wykładów na miejscowej uczelni. Pierwszego dnia na wykładach spotyka młodą dziewczynę o imieniu „Trixie”. Lecz to imię jest przeznaczone tylko do facetów, którymi jest niezainteresowana. Hawkin i Vince urzeczeni zadziornością i seksapilem Quinlan postanawiają się założyć, że Hawkin zaciągnie Trixie do łóżka przed zakończeniem wykładów a do tego musi być jeszcze dowód. A przegrany musi wytatuować sobie różowe serduszko.

Członek popularnego zespołu jest przyzwyczajony, że kiedy się uśmiechnie każda jest jego, ale nie w tym przypadku. Uwiedzenie dziewczyny okazuje się o wiele trudniejsze niż się spodziewał. Im bardziej się stara tym ona go unika. Lecz nieoczekiwane zdarzenia sprawiają, że między tą dwójką rodzi się coś, co sami nie umieją lub na razie nie chcą określić, co to takiego. Kiedy Hunter zauważa nowy słaby punkt brata postanawia za wszelką cenę zniszczyć brata.

K. Bromberg kolejny raz przyprawiła mnie o szybsze bicie serca. Książkę czyta się szybko i przyjemnie z wypiekami na twarzy. Ciągłe zawirowania w życiu Quinlan i Hawkina to jest to, co chce się czytać. Z końcem jednego rozdziału nie mogłam odłożyć książki gdyż byłam ciekawa, co nastąpi później. Powieść, choć może jest trochę przewidywalna to jednak ma coś takiego w sobie, że chce ją się czytać od pierwszej strony aż do ostatniej.

 W książce jest poruszony jeden bardzo ważny temat, czyli choroba Alzhaimera. Na tą właśnie przypadłość choruje matka Hawkina i Huntera. Nie jest to najprzyjemniejsza z chorób, lecz najokrutniejsza nie poznając rodziny, dzieci i najbliższych. Tak właśnie czyje się młody muzyk gdzie musiał oddać matkę do domu opieki w Westbrook, aby mógł zająć się swoją karierą, dzięki której może utrzymać matę i brata.

Za możliwość przeczytania dziękuje wydawnictwu Editio 


AUTOR: K. Bromberg
TYTUŁ: SWEET ACHE. Krew gęstsza do wody
WYDAWNICTWO: Editio red
DATA WYDANIA: 03 sierpnia 2016
LICZBA STRON: 456
MOJA OCENA:9/10






KSIĄŻKA ZOSTAŁA PRZECZYTANA W RAMACH WYZWANIA:



3 komentarze:

  1. Jeśli mówisz, że jest taka świetna to kiedy spotkam ją na swojej drodze, nie pogardzę nią. :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Alzheimer to, niestety, niezbyt często poruszany temat szczególnie w literaturze pięknej - a czytelnicy zdecydowanie potrzebują takiego "uświadamiania".
    http://ksiazkowa-przystan.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Książka już leży u mnie na póce, niedługo się za nią zabieram. Mam nadzieję, że zaskoczy mnie pozytywnie.

    OdpowiedzUsuń

Jeśli odwiedzasz bloga i czytasz posty to pozostaw po sobie ślad w postaci komentarza. Będzie mi bardzo miło bo wtedy wiem, że moje starania nie poszły na marne.
Miłego czytania.
Beata